I Puszczykowska Impreza na Orientację

Po ostatnim biegu na orientację (SZAGA 2013), wyostrzył mi się apetyt na właśnie tego typu konkurencję. Zacząłem szukać i jak się okazało w okolicy Poznania, można znaleźć tego więcej. Najbliższa impreza to właśnie I Puszczykowska Impreza na Orientacje, która odbyła się dzisiaj. Ilość zapisanych osób wskazywała że będzie to bardzo kameralna impreza. Jak sprawdzałem jeszcze dziś, zapisanych było 22 osoby, z czego ekipa od nas to aż 5 osób (Magda, Marek, Mariusz i Paweł). Dystans niby nie duży, bo tylko 10km, ale nowością było to, że start był indywidualny i zawodnicy zaczynali z minutowymi odstępami. Z naszego grona, ja startowałem jako pierwszy. Dodatkowo mapę otrzymywaliśmy dokładnie w minucie startu, co również było nowością, do poprzednich imprez, gdzie mieliśmy 5min na przygotowanie wariantu. Jak się okazało później ta zmiana była kluczowa i miała duże przełożenie na wyniki końcowe.

11:36 – zaczynam. Dostaje mapę i biegnę. Patrze na nią, ale zupełnie nie wiem gdzie jestem. Wybiegam  z ośrodka i dalej nie wiem gdzie skręcić <lewo> czy <prawo>. Wybieram lewo gdzie biegli inni i cały czas próbuje się zorientować. Dobra, wiem już gdzie jestem, ale zauważam że na mapie nie ma skali i odległości pozostają abstrakcją. Niby powinienem biec prosto do końca drogi i w lewo już na punkt. No to biegnę i dobiegam do torów kolejowych?!?! Jakich torów? Dobiegłem za daleko. Jednak droga się nie skończyła tak ja miała. Robię przecinkę i powracam na trasę. Straciłem parę minut, ale jak się okazało, to było i tak mało ;). Punkt nr 2 i 3 poszły gładko. Dobieg do punktu nr 4, też poszedł szybko i sprawnie, tylko jakoś nie mogłem go znaleźć. Zacząłem biegać gdzieś po krzaczorach, zaglądać po kamienie. Stwierdziłem że muszę się trochę cofnąć do rozstaju drugi zacząć od początku. Doszedłem tam i wtedy wielki face-palm. Był na samym wierzchu na tych rozstajach. Nie wiem jakim cudem go nie zobaczyłem za pierwszym razem bo nabiegałem wprost na niego. Na szczęście strata była niewielka, jakieś 4 min.

Do punktu nr 5, droga byłą długa ale prosta. Dlatego postanowiłem trochę przycisnąć, a zarazem popatrzeć na mapę, jak brać kolejne punktu. Tutaj mijam Magdę, która ma już ‚piątkę’, ale chyba nie ma tych wcześniejszych. Nr 5 i 6 są proste i blisko siebie. Tutaj już wybiegamy z lasu i zaczyna się orientacja w mieście. Tutaj mijam Marka, który biegnie z naprzeciwka i jak się okazało obrał wariant biegu w drugą stronę. Szybka wymiana ilości punktów i okazuje się, że wynik to 7:5 dla mnie. Jadnak ciężko ocenić jak to przełożyć na odległość pomiędzy punktami.

Punkt 7 i 8 również nie sprawił mi większych problemów. Trochę kluczenia pomiędzy uliczkami. Jednak od ósemki zaczął się dramat. Stwierdziłem że skrócę sobie dobieg do nr 9 i pobiegnę na szagę przez las. W lesie okazało się, że ogrodzenia domów nie pozawalają mi wybiec tam gdzie chciałem, ale luz. Wiem przecież gdzie jestem. Mijam je szybko wybiegam na drogę i … nic się nie zgadza. Zupełnie nie wiem gdzie jestem. Najzwyczajniej w świecie się zgubiłem 🙂 Ostatecznie udało się znaleźć punkt, ale zamiast pokonać 900m z punktu 8 do 9, to ja zrobiłem 2600m.

Do mety pozostał tylko jeden, punkt, który biorę bezpiecznym wariantem wzdłuż torów kolejowych, żeby nie wtopić jeszcze bardziej. Idzie dobrze i pozostaje już tylko dobiec do mety. Tutaj udaje się nawet trochę skrócić dystans biegnąc końcówkę na szagę.

Dobiegam do mety z czasem 1:22:55 i dystansem w nogach 14,47 km. Słabizna.

Na mecie był już Marek, który sączył zrelaksaowny drinka z palemką 😉 Wybrała najbardzie optymalny, a prawie że idealny wariant z nas wszystkich i dobiegł z jakimś rewelacyjnym czasem wskakując tym samym na drugi miejsce pudła. Wielkie gratki. Na trzecim miejscu, uplasował się znajomy, którego bezskutecznie kilka tygodni temu ścigaliśmy na SZADZę – Artur. Również gratki.

Paweł z Mariuszem dobiegają chwile po mnie i ostatecznie w generalce, ląduje pomiędzy nimi.

Bieg był generalnie fajny. Byłby jeszcze fajniejszy gdyby nie te wtopy nawigacyjne. Widać, że im krótszy dystans, tym nawigacja ma większe znaczenie. Trzeba będzie poćwiczyć. Następna okazja już za dwa tygodnie w Rakowni.

Trasa biegu

Trasa biegu

Tagi , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz