Oriento Expresso nocą!

Tytułem wprowadzenia, muszę napisać, że za tydzień odbywa się Jesienny Tułacz, w którym mam zamiar wraz z Pawłem zadebiutować w kategorii nocne rajdy na orientację. Aby przygotować się choć troszkę, wpadłem na szatański pomysł, że można by wykorzystać świetnie przygotowaną trasę z niedawno odbytego Oriento Expresso w Porażynie. Wtedy to biegłem na dystansie TP25, ale jak się okazało przygotowana przez organizatorów TP10 miała prawie w całości inne punkty kontrolne niż my. Przypomnę, tylko, że punkty kontrolne zostały wykonane w postaci solidnych słupów wbitych w ziemie z perforatorem na szczycie. Dlatego idealnie się wszystko składało. Krótka trasa, na której można poćwiczyć nocny bieg na orientację w nieznanym terenie. Do mojego pomysłu przekonałem jeszcze Einsteina, Marka i Pawła.

Mapy TP10

Mapy TP10

I tak oto po krótkich przygotowania, zebraliśmy się w jeden samochód i już po 30min dotarliśmy na miejsce. Było jeszcze lekko szarawo, ale nim się przygotowaliśmy i opracowaliśmy wariant, którym mieliśmy biec to w sam raz zrobiło się zupełnie ciemno. Czas zacząć zabawę i prawdziwy test bojowy dla czołówek ; )

Sam bieg w ciemności nie sprawiał raczej większego problemu. Gdy cztery osoby świecą pod nogi, to jest na prawdę jasno. Jedyne co trzeba być bardzo czujnym, żeby nie przeoczyć żadnej przecinki, cały czas trzeba się rozglądać na boki. W takich ciemnościach, o wielę większą role odgrywa też kompas, który jest najpewniejszym źródłem informacji. Pierwszy punkt (PK25) udaje odnaleźć się sprawnie, choć przez moment mylą nas kawałki jakiejś odblaskowej kamizelki leżące w środku lasu niedaleko PK.

Kolejny punkt i obrany przez nas wariant wymusił niewielkie bieg na azymut. Tutaj naszą drogę przecięło stado dzików. Wszyscy jak jedne mąż zatrzymali się, by przepuścić spieszącą się gromadkę. Może to zabrzmi dziwnie, ale wtedy poczułem zapach dzika. Tak blisko jeszcze nie obcowałem z naturą 🙂 Generalnie, tyle co spotkaliśmy zwierzyny tego wieczoru, to chyba przez cały rok nie spotkałem, mimo iż mieszkam w sąsiedztwie lasu i bywam w nim kilka razy w tygodniu. Intrygująca byłą też mała sarenka, która stała w bezruchu jakieś 7 metrów od nas. Chyba sparaliżowało ją takie nagłe mocne światło. Przez moment myślałem nawet że jest wypchana 😉

Kontrola mapy i tego gdzie jesteśmy wychodziło nam całkiem nieźle. W sumie nie zgubiliśmy się, więc można uznać to za sukces. Co do samych PK, to okazało się, że tylko jeden perforator nie przetrwał próby na człowieczeństwo i jakiś zwyczajny kutas musiał go wyrwać. No ale z drugiej strony pozostałe 9 było w całości. Sam nie wiem czy można uznać to za dobry wynik.

Chamstwo nawet do lasu chodzi

Chamstwo nawet do lasu chodzi

Żeby nie było, że wszytko wyszło nam idealnie to muszę przyznać się, że nie odnaleźliśmy jednego PK – 24. Do samego miejsca dotarliśmy bezbłędnie. Była to duża polana, a punkt wedle opisu miał być po południowo-wschodniej części zagajniku. Na początku nawet myśleliśmy, że mamy ten PK, ale po podbiegnięciu okazało się że to…

Sól dla sarenek

Sól dla sarenek

…sól dla sarenek. Obeszliśmy całą to polanę i pobliskie zagajniki i nic. Już w domu po biegu, nałożyłem track GPS na mapę i wydaje się, że powinniśmy znaleźć ten punkt, bo byliśmy tam gdzie trzeba. No ale niestety nie udało się. Albo słabo szukaliśmy albo komuś spodobał się ten słupek.

Na „metę” dobiegamy po 2h i 11min. Nawet nie czułem, że aż tak długo „biegliśmy”. Czas minął bardzo szybko i przyjemnie. Noc była też stosunkowo ciepła – jakieś 10 stopni – tak więc nie czuło się dyskomfortu związanego z zimnem. Trening wyszedł super. Wypada jeszcze raz podziękować organizatorom Oriento Expresso, za przygotowanie takich tras. Po takim przygotowaniu, czekam z niecierpliwością na Jesiennego Tułacza i na kolejny test z orientacji 🙂

TP10 nocą

TP10 nocą

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz