HADES GP10 – Dziewicza góra

W końcu udało mi się dotrzeć i wystartować w GP organizowanym przez KS Hades. Co prawda była to już ostatnia impreza z cyklu w tym roku, ale jak to mówią lepiej później niż wcale. Tym razem bieg miał się rozegrać w Puszczy Zielonce, w okolicach Dziewiczej Góry. Jak to na zakończenie sezonu przystało, zebrało się całkiem sporo osób, w tym dużo znajomych: Artur, Marek, Mariusz, Paweł i Wojtek. Okolica tak samo jak i góra była dla mnie dziewiczym terenem, że się tak wyrażę. Wiedziałem tylko, że należy spodziewać się znacznych przewyższeń. Sama trasa miała mieć około 10km i aż 36 PK do odnalezienia. Jakaś kosmiczna ilość, ale w końcu o to chodzi!

Z naszej piątki startowałem jako trzeci, tuż za Pawłem i Markiem. Mapę otrzymywaliśmy na 60s przed startem. Orientuje się, odszukuje pierwszy punkt i już widzę, że nie ma co biec ścieżkami tylko walić na azymut. Pierwsze 200m to podbieg z grubej rury, który powoduje że już zaczynam iść. Myślę sobie, że nieźle się zaczyna, miał być bieg, a ja się wczłapuje. Na szczęście pierwszy PK idzie szybko i sprawnie. W drodze na drugi pogubiłem się i jak teraz o tym myślę, to nie wiem jak to mogłem zrobić. W międzyczasie majaczy mi gdzieś postać Pawła. Po odnalezieniu dwójki wziąłem się w garść i zaczynam zaliczać kolejne punktu już dużo sprawniej. Dobiegając do PK (jak mi się wydało) 6, dwóch innych zawodników upewnia się „To jest PK7, tak? Tak!”. Patrzę na kartę, i wychodzi mi że powinno być PK6, spoglądam na mapę i widzę że jestem przy PK7. WTF!?!* Zrezygnowany że coś popieprzyłem chciałem już się poddać, w szczególności że było to tuż przy parkingu. W tym momencie do punktu przybiegł Wojtek i jakoś mnie to otrząsnęło. Dalej pobiegliśmy razem. I tak w sumie do PK14 gdzie się rozdzieliśmy.

Kilka punktów dalej zaliczam największą wtopę tego dnia. Przebieg z PK16 na PK17 jakimś cudem zupełnie przestrzeliłem i wyhamowała mnie dopiero jakaś szeroka droga, wręcz autostrada, której tam nie powinno być 😉 Po jakiś 5min odnajduje się na mapie i uderzam już na właściwy PK17. Tutaj spotykam Marka, a chwile dalej przemyka nam też Artur, który startował chyba dużo po nas. Kolejne punkty idą w miarę ok, choć na PK22 trochę się gubimy i w sumie różnica zdań powoduje, że rozdzielam się z Markiem. Jak to kiedyś usłyszałem: „W nawigacji nie ma negocjacji” 🙂

W okolicach PK25 znów spotykam Marasa i tak już razem pomykamy bezbłędnie do mety. Choć słowo ‚pomykamy’ momentami nie do końca właściwie opisuje stan w jakim pokonujemy trasę ;).

Na metę przybywam z czasem 2h 19m 50s i jak się potem okazuje z 15-stoma kilometrami na liczniku! Trasa była wymagająca, ale zarazem sprawiała wielką satysfakcję. Chyba po raz pierwszy biegałem w  takim terenie, a ilość przewyższeń jakie zrobiłem tego dnia była większa niż przez cały sezon biegania po moich płaskich okolicach. Trasa i punkty były tak przygotowane, że nie było mowy aby biegać ścieżkami, była to czysta kwintesencja orienteringu i doskonały trening. Mimo iż poszło mi najgorzej, z dotychczasowych startów to z jakiegoś powodu czuje, że była to najfajniejsza impreza w tym roku! Już nie mogę doczekać się kolejnego Grand Prix organizowanego przez Hades.

*Jak się potem okazało nie ominąłem żadnego punktu, tylko PK4 podbiłem w miejsce PK3, które to słabo się odbiło i musiałem go w pośpiechu nie zauważyć.

Dziewicza Góra

Dziewicza Góra

 

Tagi , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz