Trening na Dziewiczej Górze

W niedziele został zorganizowany trening pomagający w biegu na orientację. Wszystko za sprawą Łukasz Nowackiego, który postanowił poświecić swój czas, żeby przygotować mapę i punkty w terenie, oraz udzielić kilku wskazówek. Wielkie dzięki! W sumie to człowiek się zabierał wcześniej za udział w jakiś zawodach, a nigdy na treningu nie był 😉 Teraz była szansa to naprawić. Na początek przyszedł czas na trening liniowy, czyli bieg po narysowanej kresce na mapie i odnajdywanie punktów, które były gdzieś po drodze. Już po pierwszych minutach, bieg przeszedł w marszobieg, bo ogarnięcie rzeźby terenu nie było w cale takie łatwe. Zawsze prościej było mi się poruszać po drogach i wyraźnych granicach kultur 😉 Gdzieś tak po pierwszym kilometrze, rozpoznawanie rzeźby terenu szło już znacznie lepiej, choć cały czas tempo było mocno spacerowe. Jedynie na końcówce straciłem przez moment kontakt z mapą i dopiero śnieżka, na którą wpadłem uratowała sytuację.

Druga cześć treningu była poświęcona na odnajdywaniu dużej ilości punktów umieszonych blisko siebie, ale co rusz ze zmianą kierunku biegu. Tutaj należało zwrócić uwagę, żeby odnajdując PK nie zastanawiać się gdzie jest kolejny, tylko już wcześniej wiedzieć, w którym kierunku będzie się biec dalej. Z tym akurat idzie mi chyba nie najgorzej. Poza jednym przypadkiem gdzie złapałem punkt „mylny”, czyli wstążeczkę chyba z innego treningu, było ok.

Po powrocie na parking stwierdziłem, że było to moje najdłuższe 9km w życiu: 2h 10m. Ale nie o szybkość tutaj chodziło. Fajna sprawa takie treningi, oby było ich jak najwięcej. Wtedy jest szansa na poprawę swoich umiejętności.

Przy okazji zobaczyłem jak działa nowy kompas Marasa. Skubany jest tak stabilny, że to jakaś masakra. Musze czym prędzej zmienić tą moją odpustową zabawkę, na coś podobnego.

Poniżej mapa z przebiegu. Niestety na początku drugiej części telefon zaczął gubić sygnał GPS.

Trening na Dziewiczej

Trening na Dziewiczej

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz