Prolog Hadesu – Rusałka

W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia odbył się prolog rozpoczynający kolejny cykl GP Hadesu. Trochę to wszystko przewrotne, bo był to mój ostatni bieg na orientację w roku 2013, który zarazem otwierał nowy cykl dla roku 2014-stego. Na dzień przed startem okazało się nie będzie żadnych minut startowych, a wszyscy wystartują wspólnie na czterokilometrowej trasie. Jadąc z Pawłem na miejsce, trochę dyskutowaliśmy, że taki start wspólny to lipa i że zamiast biegu na orientację, to będzie bieg w peletonie. Na szczęście na miejscu doszła jeszcze jedna zmienna, która uratowało ten dzień – punkty można było zaliczać w dowolnej kolejności, co zmieniało zupełnie postać rzeczy.

Tuż przed startem, każdy ustawił się koło swojej mapy przybitej do małego płotka. Można powiedzieć, że każdy miał swój szczebel. Rozległo się odliczanie i START. Odrywam mapę i szybko staram się zlokalizować gdzie jestem. Odnajduje też najbliższy punkt na mapie i gnam w jego kierunku. Widzę też, że jeden zawodnik, również wybrał ten punkt jako pierwszy. Zupełnie na początku nie myślałem o żadnym wariancie jak przebiec całość. Stwierdziłem, że zrobię to w drodze na pierwszy punkt. Droga nie była tak długa, więc udało mi się tylko zaplanować, że na początek zrobię północną część mapy. Do pierwszego punktu dobiegam tuż za zawodnikiem, który również obrał ten kierunek. Na szczęście nie ma korków przy perforatorze. Dopiero po chwili dostrzegam, odbiegając już, że większa gromada dobiega do tego punktu i tłoczy się tam.

Z PK42 biegnę na PK33 i tutaj nie wiem wiem co mnie przyćmiło, ale wybieram jakiś długi wariant zamiast pobiec na azymut. Może chciałem na początku bezpiecznie pobiec drogą. Może nie wyszło to na złe, bo przynajmniej miałem czas aby na równym asfalcie nie zwalniając tempa przeanalizować całą mapę i ustalić jak pobiegnę dalej. Niemniej był to przebieg gdzie nadłożyłem nie potrzebnie drogi. Na szczęście analizując potem całość, był to ostatni taki punkt.

Odnajdywanie punktów szło bardzo przyzwoicie. Mimo iż budowniczy trasy, wykorzystał chyba wszystkie dostępne dołki, aby ukryć w nich lampiony. Niektóre były w takich miejscach, że stojąc nawet  5m od punktu nie było go widać 🙂

Dobiegając do mojego ostatniego punktu (PK31) spotykam po raz drugi Pawła. Krótka wymiana zdań i wnioskuje, że to jest też jego ostatni punkt. Dlatego jak tylko go podbijam, to ruszam z kopyta na metę, wybierając najkrótszy wariant do asfaltowej drogi, który prowadził przez bagno. Tutaj przydały się stuptuty, choć przez moje dziurawe buty i tak lało się do środka. Ale nic, cisnę i nie obracam się za siebie byle być przed Pawłem. Dopiero na asfalcie rozglądam się za siebie, ale go nie widzę. Myślę sobie że pobiegł jakoś inaczej. Dobiegam na parking, gdzie była zlokalizowane meta. Tam widzę garstkę osób, a w śród nich zadowolonego Arutra 🙂

Sumarycznie jest całkiem nieźle. Dobiegłem jako szósty z czasem 46:07, tuż za Arturem z około 1,5min straty. Do lidera zabrakło mi niecałe 6min. Przybliżona odległość trasy głoszona przez organizatora (4km) była wzięta z kapelusza 😉 i chyba nikt nie miał poniżej 6km. Oczywiście nie jest to żadne minus, a może nawet dzięki temu udało przyciągnąć się więcej ludzi 🙂 Paweł dobiegł chwile później, i jak się okazało tamten punkt nie był jego ostatnim, ale dzięki niemu miałem motywację żeby przyspieszyć na finiszu.

 

Hades Prolog - Rusałka

Hades Prolog – Rusałka

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz