Noworoczny bieg na orientację

Jeszcze półtora miesiąca temu znałem Dziewiczą Górę tylko z opowieści, a już dziś od tego czasu przypadł mój trzeci start w tym terenie – dodajmy że w niełatwym. Tym razem zdecydowałem się na udział w Pierwszym Biegu Noworocznym, który odbył się, a jak, 01.01.2014.

Bieg Noworoczny

Bieg Noworoczny

Wszystko miało być pięknie i fajnie, pogoda jak na tę porę roku bardzo przyjemna do biegania. Niestety, ale od rana mój żołądek wywrócił się do góry nogami, ścisnął i zaczął się kręcić jednocześnie. Postanowiłem sobie jednak, że nie odpuszczę tego biegu, choć nie miałem pewności czy dotrę na miejsce w jednym kawałku. Losowanie minut było dla mnie przychylne, bo startowałem jako ostatni wśród znajomych tuż za Arturem, Markiem i Pawłem. Niestety, zła passa trwał dalej. Nim wystartowałem zorientowałem się, że za mocne skupienie się na swoim żołądku spowodowało, że zapomniałem kompasu. O losie, w terenie w którym ścieżku służą tylko po to aby szerokim łukiem omijać PK… No ale nic, twardym trzeba być. Klasycznie pierwsze dwa punkty były tak położone, żeby pokonać jak największą różnice wzniesień i przebiec przez Dziewiczą. Powolnym krokiem zaliczam kolejne PK, idzie nawet całkiem całkiem. Nawet z PK3 na PK4 mam najszybszy międzyczas. Tutaj dobre wiadomości się kończą 😉

Niestety, ale podczas szukania PK7 zaliczam szkolną wtopę. Zaczynam szukać za wcześnie i co więcej mój mózg nie chce dopuścić informacji, że jestem w złym miejscu. Dopiero kolejni mijający mnie zawodnicy, skłaniają żeby zacząć szukać dalej. Do najlepszego zarobiłem tutaj prawie 9min straty i spadłem z 3-ciego na 13-ste (!) miejsce. Wkurzony na samego siebie idę dalej – kierunek znowu Dziewicza Góra, gdzie spotykam jakąś grupę ludzi tańczących, śpiewających i grających na jakiś instrumentach – impreza noworoczna jak się patrzy. Dalej mimo braku kompasu, długi przebieg na azymut z PK8 na PK9 idzie całkiem sprawnie. Tutaj spotykam i Pawła i odbiegamy szukać PK10, który na mapie był oddalony o jakiś centymetr. Było to miejsce gdzie po raz pierwszy dał się we znaki brak kompasu. Za miast pobiec na północ, rzuciło mnie na północny-zachód. Błądziłem niemiłosiernie. Wystarczy powiedzieć, że najlepszy międzyczas to 59 sekund, a mnie zajęło to 14min i 14!!! Szok. Dalej było w miarę ok, trochę pomagały poprzednie dwa starty i rozpoznawałem niektóre miejsca. Ostatnią wtopę zaliczam szukając PK14. Wszystko się zgadzało tylko punktu nie było. Ogrodzenia, drogi, wzniesienia – po prostu szok. Okazało się że nabiegając od zachodu, punkt był umiejscowiony za stertą świeżo ściętych gałęzi, i dopóki ich nie obiegłem to nie było go widać. Ostatnie trzy punktu poszły już gładko i w końcu udało się zakończyć tą farsę 😉

Ponownie Dziewicza Góra mnie pokonała, pocieszam się jednak, że gorzej być nie może i kolejne starty w tym roku będą już tylko lepsze. Ostatecznie zająłem przed ostatnie miejsce z jakimś kosmicznym czasem 1h 31m. Można by zaśpierwać „Odwróć tabelę, Jedność Planszewo na czele” 😉 Najlepiej ze znajomych poszło Markowi, który zajął piąte miejsce, co podobno było również zasługą nowego kompasu 🙂

Bieg noworoczny na Dziewiczej Górze

Bieg noworoczny na Dziewiczej Górze

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz