On Sight Adventure Race 23 Sierpnia 2014r. Chojno

Witam Mysie Rysie

Sponsorem dzisiejszego odcinka są cyfra 2 i literka P.

Jeszcze przed Rajdem Konwalii myślałem o starcie na trasie długiej, ale na szczęście Krzysztof skutecznie wybił mi ten głupi pomysł z głowy(choć ostatnio coś przebąkiwał, że trzeba by kiedyś spróbować trasę +-200km). Wystartowaliśmy więc na trasie krótkiej, ale organizatorzy nie szli na łatwiznę, więc i tak wystarczająco się zmęczyliśmy. Baza rajdu mieściła się w malutkiej szkole im. Agnieszki Bartol(pierwszy raz spotkałem się z takim patronem, zwykłe dziecko, była uczennica, a nie postacie historyczne jak Mieszko I – miły gest ze strony szkoły). Wielkość szkoły miała bardzo fajny wpływ na atmosferę, wszytko działo się w promieniu 10 metrów.

No więc dojechaliśmy, rozładunek rowerów, gadka szmatka z innymi uczestnikami i pora na ściganie. Tak na marginesie to o rajdzie dowiedzieliśmy się jakieś dwa miesiące wcześniej, dopiero wtedy zawitał do oficjalnych kalendarzy, więc ilość uczestników siłą rzeczy nie była duża. Na naszej trasie całe 15 zespołów. Żeby rozdzielić uczestników zaraz po starcie, czeka nas prolog w postaci pamięciówki.

start buciki jeszcze cale

Niebieskie buty z pomarańczowymi sznurówkami. Spodnie z niebieskimi lampasami. Czterema 🙂 Szyk i styl. Krzychu w firmowym stroju. Jeżeli nie wiecie to właśnie On jest kamerzystą Beara Gryllsa.

start pamieciowka

Pięć punktów do zapamiętania. Zdobyć wystarczyło cztery.

start

Pragnę zwrócić uwagę, że zawodowcy kolor izotoniku dobierają pod kolor bluzy. Krzycha ratują wstawki na rękawach.

Uwaga.Uwaga. Prolog ukończyliśmy jako pierwsi. Jest dobrze. Jedynka bez historii. Na dwójkę która jest na brzegu jeziora, jedziemy bezpiecznie wokół. Podobno była tam jednak grobla, którą można było się przedostać przez przewężenie w akwenie. PK3 przestrzeliliśmy przecinkę i atakujemy z kolejnej – straciliśmy tu kilka minut. Dalej mijając się na trasie z ekipą Konwalii docieramy na etap Bno. Na dzień dobry fajne zadanie, przerysować ze wzorcówki punkty na drugą mapę. Oczywiście jeden widzi mapę, a drugi nasłuchuje odwrócony plecami i kreśli. Poszło w miarę składnie. Na etap wyruszamy na drugim miejscu z minutową stratą. No i tu się zaczynają górki. Dosłownie. Podobno WLKP jest płaska. Potwierdzam. Jest płaska. Ale nie w puszczy Noteckiej. Dodatkowo orgowie zaserwowali nam specjalne zadanie logiczne – dopasuj opisy do punktów 🙂

onsight2(1)

 

Wystarczająco umęczeni bieganiem a raczej podchodzeniem wyruszamy po kolejne PK na trasie rowerowej. Przelot na czwórkę i wariujący zielony szlak zmylił chyba większość uczestników. Nas oczywiście też. Dalej PK5 i pędem na strefę zmian. Tam chciałem być sprytny i wybrałem kajak o smukłej sylwetce – nazwijmy go roboczo Zielona Strzała. Niestety nie pomyślałem o tym, że dobrze by się o coś opierać w trakcie machania wiosłem. Ten nasz miał jeden przedział pasażerski, a do siedzisk były przytroczone pasy które miały udawać oparcie.  Na tym punkcie klasyfikacja była następująca: Konwalie Team były przed nami jakieś pół godziny, my byliśmy drudzy, za nami 10 minut Znajomi i Przyjaciele Królika (ZiPK) i kilka minut dalej Drugie Konwalie z Białym Szkwałem. Kajaki trzeba było zabrać kilkanaście metrów nad jezioro, spuścić je, przepłynąć jakieś 200 metrów i przedostać się na drugie jeziorko. Na tym dystansie straciliśmy już przewagę nad ZiPK 🙂 Nie rokowało to dobrze. Z niewiadomych mi przyczyn nasza strzała od samego początku nie chciała współpracować.

onsight(2)

SPEED_glowna_34sztuki

Standardowe pytanie za 100 punktów. Jakim przedmiotem sugerowali się twórcy trasy.

 

kajak4

Ponownie tyłem do przodu.

W końcu wpłynęliśmy razem na strumień który prowadził na punkt. Póki się dało trzymaliśmy się przed ZiPK. W końcu nas wyprzedzili i odpłynęli w siną dal. Co do PK to trzeba było być czujnym, gdyż wg mapy było to połączenie strumieni, ale rzekomego cieku ni widu ni słychu. Na szczęście spodziewaliśmy się go i czujny Krzychu ze swoim szóstym zmysłem do znajdowania ukrytych lampionów wypatrzył go w szuwarach.W ogóle nie mogłem się oprzeć, wiosłowałem słabo, napęd dostarczał głównie Kristoff więc Zielona Strzała niestety była tylko strzałą z nazwy. Przeklinałem co rusz tą łajbę, więc postanowiła jak to mają w zwyczaju rzeczy nieożywione spłatać nam psikusa. Na jednej z licznych przeniosek (kanał był upstrzony mosteczkami, nie pod wszystkimi dało się przepłynąć) chcieliśmy przejść górą a kajak puścić dołem. Przy próbie wyjście na górę kajak wjechał pod spód ścinając mnie z nóg. Jako, że przedział był tylko jeden to wylądowałem na stopach Krzycha który zaczął wyć z bólu. Skurcze w obu nogach naraz. Krzychu wyje a ja się nie mogę wydostać spod mostka. 🙁 W końcu wygramoliłem się na górę, ale Krzysztofix nie mógł dosięgnąć stóp. Musiałem je więc po kolei wyginać. Ogólnie komedio-dramat. Kolejne kilka minut w plecy.

kajak5

Bezpieczeństwo przede wszystkim.

W końcu docieramy do drugiej strefy zmian, na której czeka kolejne zadanie specjalne. Nawigacja za pomocą krótkofalówki. Idzie sprawnie, kończymy szybko i zabieramy się za treking, próbując uciec Konwaliom z Białym Szkwałem, którzy się w międzyczasie pojawili na ZS. Bez problemu zbieramy PK6 i docieramy do jeziora z którego startowaliśmy, gdzie czeka kolejne zadanie specjalne. Obsługa ostrzega nas przed bagienkiem, które można obejść. Krzychu pomimo ostrzeżeń ładuje się w sam środek. Pytanie dlaczego ja nie tylko zignorowałem ostrzeżenia orgów, ale i widok Krzycha w brei po pas i oczywiście ładuje się także w to samo. Wynorani przeprawiamy się pontonem na drugi brzeg, gdzie czekają rowery.Po drugiej stronie na powrót pontonu czeka już Biały Szkwał. Klasyfikacja to 1: Konwalie 2: ZiPK 3: My. Różnice minutowe. Ciśniemy ostro (jak na nasze a raczej moje możliwości oczywiście). I  dzieją się cuda. Na Pk7 spotykamy prowadzących wcześniej RK Team, którzy się zakręcili i zamiast na siódemkę pojechali na kolejny punkt. Zorientowali się w pomyłce i od tego czasu jechaliśmy razem. Przy dojeździe do PK8 mijamy rowery chłopaków ze ZiPK. Szukali punktu kilka górek za wcześnie. Ostatnie dwa punkty wchodzą gładko i ścigamy się do mety. Niestety zaspaliśmy i pozwoliliśmy przeciwnikom odjechać przed wjazdem na asfalt i nie dogoniliśmy aż do szkoły do której wpadliśmy prawie równocześnie. Prawie robi wielką różnicę.

1. Rajd Konwalii Team (g. 19:06:27)

2. Jedność Planszewo (g. 19:06:29)

3. Znajomi i Przyjaciele Królika (g. 19:12:09)

4. Rajd Konwalii z Białym Szkwałem (g. 19:12:11)

 

meta2

Dwa tysiące milisekund. Przy takim pingu nie idzie grać.

 

bucik

Pomarańczowe sznurówki nie pomogły. Już na kajaku dostrzegłem, że podeszwa od Asics Kahana zaczyna się rozwarstwiać. Na mecie byłem prawie bez pięty w bucie. Zwrot w Decathlonie trwał 30 sekund.

Wnioski końcowe : Z pierwszych czterech drużyn mogła wygrać każda.

Myślę, że spowolniłem Krzycha tak na dobrą godzinkę.

Najfajniejsze z całego rajdu była atmosfera. W oczekiwaniu na dekorację rozmowy na korytarzu, w których brylowali zwycięzcy: Zbigniew Hornik i Mateusz Hoffmann.

Zjadłbym jeszcze kilka posiłków na mecie. Podobnego zdania byli Znajomi i Przyjaciele Królika których spotkaliśmy po wyjeździe na stacji benzynowej zajadających hot-dogi .Ostatnie hot-dogi. Dla nas zostały tylko zapiekanki.

Wpis ukazuje się dopiero teraz oczywiście z winy organizatorów (w żadnym wypadku przez moje lenistwo :). Ja się pytam gdzie są zdjęcia z podium. I te filmy szalonego kamerzysty. No gdzie?

Tagi , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *