Amber Festiwal

W miniony weekend odbyły się festiwal gier planszowych GRAMY. Była to już piąta odsłona trójmiejskiego festiwalu, jednak tym razem została ona przeniesiona z Gdyni do Gdańska. Wszystko za sprawą coraz większej ilości fanów i odwiedzających, którzy ledwo co mieścili się w Gdyńskim Parku Naukowo – Technologicznym. Tegoroczna edycja odbyła się w przestronnych halach targowych Amber Expo i trzeba przyznać, że była to zmiana na lepsze!

Festiwal GRAMY

Ale zacznijmy od początku…

PIĄTEK

Do Gdańska przyjeżdżamy dzień wcześniej, czyli w piątek. Nocleg mamy w Grand Ho(s)telu, w samym centrum Amber krainy. Aby przygotować się do festiwalu, postanawiamy ‚rozgrzać’ się grając w Imperial 2030 – dosłownie i w przenośni,  bo w pokoju nie działa ogrzewanie <sic!>. Na Imperiala miałem ochotę już od dość dawna, także bardzo się ucieszyłem, że nareszcie będziemy mogli sobie odświeżyć tą pozycję. Grało się jak zawsze extra. Tym razem wszyscy dużo inwestowali w udziały, przez co państwa były bogate i mógł być wypłacany spory ‚Income’. Wszyscy posiadali udziały większości państw, także nie dochodziło też do jakiś znaczących przejawów agresji. Ostatecznie, Pablo zainwestował w Chiny, które niespodziewanie nabrały wartości. Ten ruch pozwolił mu nieznacznie wyprzedził Einsteina i wskoczyć na pierwsze miejsce na podium.

 

SOBOTA

Targi zaczynają się o 10:00, dlatego postanawiamy być już przed tą godziną. 9:00, zbiórka przy samochodzie… która trochę się opóźnia… ale ostatecznie niewiele to zmienia, bo i tak jesteśmy przed czasem. Na miejscu wita nas duży parking, ale niestety płatny, co kłóciło się z moją poznańską naturą. No ale nic, przynajmniej można było zaparkować tuż przed wejściem. Pierwsze kroki kierujemy do kasy biletowej, aby wymienić wcześniej wydrukowane potwierdzenia zakupu biletu przez internet na wejściówki. Wszystko wydawało się full pro, bo na wydrukach był nawet kod kreskowy. Niestety osoby sprzedające bilety, nie wiedzą co to za potwierdzenia i odsyłają nas od jednego okienka do następnego i tak w kółko – istny Monty Python. Ostatecznie pani ‚menagjer’ daje nam wejściówki na słowo honoru, „bo system jeszcze nie działa”.

Zacząłem pisać od tych złych rzeczy, ale już teraz mogę powiedzieć, że były to jedyne niedociągnięcia organizacyjne. Potem było już tylko lepiej. Po przejściu przez bramki, na pierwszym planie pojawiają nam się, stoiska obstawione przez znane nam firmy, takie jak Trefl, Bard, Rebel i wiele innych. Niemniej spodziewałem się, że ta część targów będzie bardziej okazała. W końcu miały to być targi „Gier i zabaw”. W pamięci miałem niedawne tagi Hobby, które odbyły się w Poznaniu, i tam wglądało to znacznie bardziej okazale. Ale nie martwi mnie to aż tak bardzo, bo w końcu przyjechaliśmy tutaj, żeby pograć w planszówki! Tak więc kierujemy się dalej, do wypożyczalni gier. Nim się zorientowałem, Marek miał już w ręku Navegador’a i załatwiał formalności żeby go wypożyczyć. Tutaj też, kolejny plus dla organizatorów, bo system rejestracji wypożyczanych gier, był maksymalnie uproszczony i bardzo sprawny. Najpierw skanowano kod kreskowy z pudełka gry, a następnie kod kreskowy z naszej przepustki. Jakie to proste, a zarazem nie ma żadnego ręcznego odhaczania pozycji w excelu 😉  Mamy już grę, więc pozostaje znaleźć wolny stolik. Jako że byliśmy jednymi z pierwszych graczy nie było to problemem. W tym roku było tak dużo stołów, że starczyło dla wszystkich i chyba nikt nie miał problemów z brakującym miejscem.

W oczekiwaniu na graczy

Nim zaczęliśmy grać, należało jeszcze poznać zasady gry. Tutaj zapewne pomogły by nam ‚żółte koszulki’, czyli osoby z obsługi tłumaczące zasady. Było ich naprawdę sporo i mieli szansę dać radę obsłużyć taki tłum graczy. Ale my jako weterani festiwali ; ) stosujemy inną metodę. Wcześniej w domu, wybieramy z listy dostępnych gier gry, w które będziemy chcieli zagrać i uczymy się ich zasad. Oczywiście każdy* uczy się czegoś innego, a następnie tłumaczy zasady pozostałym.

Wróćmy jednak do Navegadora, który poszedł na pierwszy ogień. Gra ma przejrzyste zasady i daje możliwość zdobywania punktów zwycięstwa na wiele różnych sposobów. Do tego motyw rondla, sprawdza się całkiem dobrze. Interakcja między graczami zalicza się do tych pozytywnych i polega na ubieganiu innych przed wykonaniem ruchu, który chcieli właśnie zrobić. Chętnie zagrał bym w tą grę jeszcze raz, bo ma potencjał, którego nie wykorzystaliśmy chyba w pierwszej partii.

Drugą gra, którą wyciągamy na stół tego dnia to Mercurius. Jest to gorąca premiera ostatnich dni, stworzona przez Wookiego, czyli gra rodem z Poznania : )  Mechanika gry jest oparta na mechanizmach giełdowych, czyli zakup, sprzedaż, spekulację. Do tego mamy dostępne jeszcze 3 karty specjalne, które mogą urozmaicić rozgrywkę. Jeżeli komuś podobało się Chicago Express to warto aby spróbował Mercuriusa. Osobiście lubię taki rodzaj gier i chętnie zagram w nią jeszcze raz.

Tego dnia zagraliśmy tylko w te dwie gry. Niby nie były długie, ale tłumaczenie zasad i fakt, że wszyscy grali po raz pierwszy spowodowało, że nie starczyło czasu na nic więcej. Końcówkę tego dnia spędziliśmy na wypełnianiu ‚obiegówki’, która upoważniała do wzięcia udziału w losowaniu nagród. Sam motyw był całkiem niezły, bo należało odwiedzić większość stoisk i odpowiedzieć na pytanie dotyczące gier, lub zagrać mini grę danego wydawnictwa. Całkiem niezła zabawa.

Godzina 16:00

NIEDZIELA

Drugie dzień festiwalu postanawiamy rozpocząć od Seasnons. Jest to karcianka, w której gracze wcielają się w magów by wyczarowywać przedmioty i przywoływać wiernych towarzysz. Tak wystawione karty poza punktami zwycięstwa na koniec gry dają również jakieś bonus w trakcie trwania rozgrywki. Główny problem tej gry jest taki, że kary są mocno nie zbalansowane. Interakcja między graczami bywa spora i potrafi całkowicie rozwalić grę innym. Już w połowie gry dało się wyczuć, że coś jest nie tak oraz, że ta gra nas nie zachwyci. Ten tytuł raczej nie powróci na nasz stół…

W dalszej części chłopaki zagrali w Tinners’ Trail i Hansa Teutonica, z czego druga pozycja jest podobno niezła i istnieje szansa, że ktoś z nas ją kupi ; ) Ja postanowiłem pograć w sprawdzone tytuły i trochę się powłóczyć.

Ten dzień również minął bardzo szybko, a Festiwal Gier i Zabaw dobiegł końca. Impreza wypadła naprawdę udanie. Było to trzecie raz kiedy zawitałem na Gramy i za każdym razem jest coraz lepiej. Do tego zawsze można pograć w nowości przywiezione prosto z największych targów gier z Essen. Żałuje tylko, że ten czas minął tak szybko oraz że nie udało się pograć we wszystko w co bym chciał.

*nie dotyczy Pablo 😉

 

Tagi , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz